
| Legiony i epoka napoleońska w anglojęzycznej prasie emigracyjnej związanej z obozem księcia Adama Jerzego Czartoryskiego |
|
|
|
| Radosław Żurawski vel Grajewski |
|
Przypomnienie to jest istotne dla rozważań podejmowanych w niniejszym artykule. Niemal cztery dziesięciolecia jakie dzieliły Wielką Emigrację od upadku Rzeczypospolitej to dystans czasowy, który pozwala na spojrzenie w przeszłość bez obciążeń związanych z funkcjonującymi w niej sympatiami politycznymi. Nawet jeśli ich ślady nadal były widoczne w ocenie minionych wydarzeń, wszystkie one stanowiły już wspólne dziedzictwo historyczne Polaków. Nie należy przy tym zapominać, że niektórzy ich świadkowie i uczestnicy wciąż brali czynny udział w życiu politycznym. Julian Ursyn Niemcewicz – adiutant Tadeusza Kościuszki, a w czasach Księstwa Warszawskiego sekretarz Rady Stanu, w latach 1831-1833 był agentem księcia Adama Jerzego Czartoryskiego w Wielkiej Brytanii. Generał Karol Kniaziewicz – twórca Legii Naddunajskiej – w czasie Powstania Listopadowego był przedstawicielem Rządu Narodowego w Paryżu, a na emigracji także związał się z ugrupowaniem księcia Adama. Te wszystkie uwarunkowania musiały wywierać wpływ na obraz Legionów i epoki napoleońskiej, jaki prasa tworzona przez Polaków lub ich brytyjskich przyjaciół, rysowała przed oczami brytyjskiego odbiorcy. Zapewne były też i inne okoliczności, które decydowały o rozłożeniu akcentów i barw owego wizerunku. Bez wątpienia emigracyjni dziennikarze pamiętali o tym, że Napoleon I był wszak wrogiem i śmiertelnym zagrożeniem dla Wielkiej Brytanii, a Polakom szczycącym się wiernością dochowaną cesarzowi, przyszło walczyć w szeregach jego wielkiej armii także z żołnierzami brytyjskimi. Nie przeceniając znaczenia tej okoliczności, należało jednak mieć ją na uwadze opisując własną historię tak, aby zdobyć sympatię brytyjskiej opinii publicznej. W tym miejscu docieramy do kolejnego zagadnienia, a mianowicie wpływu bieżących potrzeb propagandy politycznej obozu księcia Adama Czartoryskiego na prezentowany wizerunek funkcjonowania sprawy polskiej w przeszłości. Moim celem jest bowiem odtworzenie takiego obrazu legionów i epoki napoleońskiej, jaki emigracyjna prasa anglojęzyczna związana z obozem księcia Adama Czartoryskiego prezentowała brytyjskiej publiczności. Był to bez wątpienia wizerunek propagandowo-publicystyczny. Otrzymany obraz, jest zatem bliższy formule legendy epickiej niż relacji historyczno-naukowej. Podstawą źródłową niniejszego opracowania jest wynik kwerendy przeprowadzonej w trzech tytułach polonofilskiej prasy anglojęzycznej związanej z obozem księcia Adama J. Czartoryskiego, które ukazywały się w Wielkiej Brytanii w latach 1832-1834. Według ustaleń Stanisława Szostakowskiego2, kryteria te spełniają trzy czasopisma: „Polonia or Monthly Reports of Polish Affairs” – wydawana w Londynie od sierpnia do grudnia 1832 r. przez Towarzystwo Literackie Przyjaciół Polski3; „The Hull Polish Record” – ukazujący się w Kingston upon Hull od sierpnia 1832 r. do stycznia 1834 r. z inicjatywy tamtejszego Polskiego Towarzystwa Literackiego4; oraz „The Polish Exile” – wydawany w Edynburgu przez Napoleona Feliksa Żabę i Piotra Falkenhagena-Zaleskiego od 1 stycznia do 15 września 1833 r.5 Okres ukazywania się wyżej wymienionych czasopism narzuca cezury chronologiczne podejmowanemu tematowi. Po 1834 r nie istniało już bowiem żadne polonofilskie pismo angielskojęzyczne o podobnym charakterze wydawane pod auspicjami księcia Czartoryskliego. Tak wybrana podstawa źródłowa artykułu jest zatem skromną, ale kompletną całością wystarczającą dla zbadania interesującego mnie zagadnienia. Przeprowadzona w niej kwerenda dała przy tym relatywnie bogate rezultaty. W wymienionych trzech tytułach, ukazujących się rzadko i nieregularnie - w sumie przez osiemnaście miesięcy, zamieszczono szereg informacji i odniesień do dziejów legionów i epoki napoleońskiej. Przede wszystkim wymienić należy cytowany na wstępie obszerny artykuł N.F.Żaby Sketch of the History of Poland, w którym w kilku odcinkach autor prezentował czytelnikom brytyjskim szeroką panoramę, czasem dość szczegółową, dziejów wysiłków Polaków zmierzających do odzyskania niepodległości od upadku Rzeczypospolitej aż do kongresu wiedeńskiego i dalej6. Pewne informacje o losach Polski w interesującym nas okresie przyniosły także artykuły poświęcone stosunkowi Francji i Prus do Polski7, historii Warszawy i Wilna8, artykuły biograficzne sławnych Polaków i liczne drobne wzmianki odnoszące się do badanego tematu rozproszone w wielu innych publikowanych w tym piśmie tekstach. „The Hull Polish Record” poświęciło badanej epoce znacznie mniej uwagi. Na jego łamach znajdziemy jedynie nieliczne odniesienia do okresu legionów i wojen napoleońskich a także trochę związanej z tą epoką poezji, której zresztą „The Polish Exile” zamieszcza znacznie więcej. Także dziennikarze „Polonii” dosyć rzadko wracali do dziejów walk o niepodległość Polski przy boku Francji, ale za to w ciekawych kontekstach odnoszących się do współczesności Wielkiej Emigracji. Całość zebranego materiału źródłowego pozwala na zaprezentowanie w miarę pełnego obrazu losów Polaków pod sztandarami rewolucyjnej i napoleońskiej Francji, jaki brytyjskiemu czytelnikowi kreśliły pióra emigracyjnych dziennikarzy. Drobiazgowe opowiedzenie tych dziejów nie będzie jednak moim zadaniem. Skupię się natomiast na naszkicowaniu ogólnych zarysów owego wizerunku i wskazaniu powodów, dla których malowano go w tych czy innych barwach. Segregację materiału źródłowego oparłem zasadniczo na chronologii wydarzeń, których on dotyczy, stąd przyjąłem koncepcję równoległego przyglądania się wszystkim zebranym przekazom, poszukując w nich raczej elementów budujących legendę bohaterskiej przeszłości, lub służących bieżącym potrzebom politycznym Wielkiej Emigracji, niż starając się oddać pełnię tej wiedzy o epoce, którą autorzy artykułów przekazywali swym brytyjskim czytelnikom. Opowieść o epopei legionowej w okresie napoleońskim, widzianej oczami emigrantów polistopadowych, najtrafniej można by rozpocząć odwołując się ponownie do stwierdzeń z artykułu N.F. Żaby, odnoszących się do sytuacji w jakiej znalazł się naród bezpośrednio po upadku ojczyzny. „Od tego czasu patrioci widząc bagnety obcych tyranizujące ich stolicę (...) woleli dobrowolne wygnanie od wleczenia za sobą złoconych łańcuchów. Jak bliskie podobieństwo noszą wspomnienia tamtego okresu wobec obecnej sytuacji Polaków !”9 – konkludował autor. I chociaż, zastrzegał jednocześnie, że nie będzie starał się przeprowadzać paraleli pomiędzy obiema epokami, trudno nie uczynić w tym miejscu uwagi, że takie porównania – świadomie lub nie, często narzucały się kolejnemu pokoleniu polskich tułaczy. Brytyjski czytelnik dowiaduje się bowiem jednocześnie, że naród, który utracił swą niepodległość, wszystkie swoje wysiłki poświęcał sprawie jej odzyskania. Jednak w wyniku „politycznej ślepoty” pozostałych rządów został opuszczony i zdany na własne siły. Skutkiem upadku Polski było nadzwyczajne i oczywiste już dla wszystkich „nadmierne rozrośnięcie się imperium Północy”, które „rozszerzając się z dnia na dzień, trzyma świat w nieustannym wzburzeniu”10. To właśnie podbój Polski stworzył z Rosji europejską potęgę i pozwolił jej odgrywać tak decydująca rolę w wojnach z republikańską i napoleońską Francją – przekonywano na łamach emigracyjnej prasy swych brytyjskich gospodarzy11. Polska natomiast, sama jedna mogłaby stanowić doskonałe remedium na to zagrożenie. Jej – jak chciano wierzyć „wysoko uduchowiony naród” nie zaniedbał niczego co mogłoby prowadzić do jej odbudowy. „Przelewając swą krew pod cudzoziemskimi barwami i w obcych krajach cały był ożywiany tym samym jedynym gorącym pragnieniem” – odzyskania ojczyzny12. Polska jest przy tym przedstawiana jako tarcza Europy. Insurekcja kościuszkowska, jak twierdzono, oddała nieocenione usługi rewolucyjnej Francji zatrzymując armię Suworowa zmierzającą do Włoch by wspierać tam Austriaków. Swój cel armie rosyjskie mogły osiągnąć - jak błędnie podawano – nie wcześniej niż w 1796 r., po zgnieceniu oporu Polski. W rzeczywistości Suworow pojawił się na włoskim teatrze wojennym dopiero w 1799 r., a powstanie w Polsce zmusiło raczej Prusy do wycofania się z koalicji antyfrancuskiej w 1795r. niż powstrzymało Rosję od marszu na Zachód w 1794 r. Rola jaką wyznaczano insurekcji kościuszkowskiej, przypominała zatem tę, którą wobec planów interwencyjnych Mikołaja I przeciw Francji i Belgii odegrało Powstanie Listopadowe w 1830 r.13 Już na wstępie opowiadanej historii mamy zatem wyraźne odniesienia tak do sytuacji Wielkiej Emigracji jak i do delikatnego problemu walki Polaków u boku Napoleona przeciwko narodowi, którego przychylność chciano pozyskać. Najgrubsze linie rekonstruowanego szkicu wskazują, że ci, dla których go przygotowano mieli dochodzić do dwóch najważniejszych wniosków. Pierwszy sprowadzał się do sformułowania politycznego programu bezwzględnej potrzeby odbudowy Polski, jako koniecznego elementu spokoju i bezpieczeństwa Europy zagrożonej wzrostem potęgi rosyjskiej, drugi do stwierdzenia, że udział Polaków w wojnach i rewolucjach na kontynencie jest inspirowany tą właśnie potrzebą i wynika jedynie z wskazanego wyżej programu. Sama idea utworzenia legionów polskich pobrzmiewa już w przypominanej przez N.F. Żabę propozycji Jana Henryka Dąbrowskiego, którą sformułował on pod koniec insurekcji kościuszkowskiej. Sugerował wtedy przebicie się z resztką wojska, które liczyło jeszcze ok. 20 tysięcy żołnierzy przez Niemcy do Renu i połączenie tam z siłami rewolucyjnej Francji14. Gdy realizacja tego planu okazała się niemożliwa, rozpoczęła się historia emigracji polskiej po upadku państwa. Uchodźcy, którzy udawali się głównie do Włoch i Francji, spotykać się tam mieli z przychylnym przyjęciem władz francuskich. Rząd Republiki miał nawet instruować swych przedstawicieli, aby traktowali Polaków na równi z obywatelami francuskimi. W tym ujęciu Francja była przedstawiana niemal jako druga ojczyzna Polaków. Co więcej – nadzieje jakie towarzyszyły ówczesnym wygnańcom – poza oczywistym pragnieniem odbudowy niepodległej Rzeczypospolitej, przypominały bardzo program polityczny Wielkiej Emigracji. Spodziewać się bowiem miano aktywnego udziału Francji w odbudowie Polski i to według scenariusza, w którym Republika Francuska „miałaby oderwać króla Prus od koalicji z Rosją i Austrią i poruszyć do broni Szwecję i Turcję przeciw kolosowi Moskwy”15. Rosja wskazywana była zatem jako główny przeciwnik rewolucyjnej Francji a walka z nią miała być naczelnym zadaniem Republiki. Pokój w Bazylei z 1795 r. likwidujący stan wojny miedzy Paryżem a Berlinem został jednak oceniony negatywnie, choć przecież wyłączał Prusy z koalicji antyfrancuskiej i osłabiał ich związek z Rosją i Austrią. Mimo prób interwencji podejmowanych przez Michała Ogińskiego wobec strony francuskiej, nie zdecydowała się ona na wysunięcie jakichkolwiek postulatów w sprawie polskiej podczas toczonych z Prusakami negocjacji. Jedynie nieoficjalnie miano zakomunikować Ogińskiemu, że podpisany pokój – wobec kontynuowania wojny z koalicją – nie może mieć cech trwałości i że w przyszłości Francja będzie dążyć do odbudowy Polski. Czytelnik brytyjski dowiaduje się jednak, że nie tylko Francja ofiarowywała azyl i opiekę polskim wygnańcom. Podobnie postępowały Turcja i Szwecja, gdzie interesy polskie były wspierane przez dyplomację francuską. Otrzymuje też sporo szczegółów dotyczących działalności emigrantów polskich w porozumieniu z Komitetem Ocalenia Publicznego w Paryżu, Wenecji i Stambule. Obok przekazywanej konkretnej wiedzy mamy jednak do czynienia przede wszystkim z budowaniem legendy. Styl prowadzonej narracji nie pozostawia co do tego wątpliwości. „Polacy pracowali, aby przywrócić do życia imię swojego kraju” – pisze w swym Szkicu historii Polski N.F. Żaba – „i jeśli ich szlachetny plan nie osiągnął sukcesu, to nie dla braku wytrwałości czy odwagi tak się stało. Ujrzymy ich, kiedy wszystkie ich dyplomatyczne negocjacje obróciły się przeciw nim, wskrzeszających pod obcym niebem ich wojskową reprezentację narodową i zobaczymy w efekcie, jak wielu walecznych ludzi poszło ku brzegom Renu i polom Italii, kiedy odległe wezwanie zebrało ich pod barwami polskich legionów, - będziemy świadkami jak znosili wszelkie rodzaje niedostatku, przezwyciężali każdą przeszkodę i stawiali czoła tysięcznej śmierci, aby przybyć na spotkanie wyznaczone im przez honor, wszyscy warci lepszego losu, - walczący w setkach bitew na obcej ziemi, z nadzieją, że otworzą dla siebie drogę do swego kraju”16. Taka postawa, jak twierdzono, zrodziła sympatię współczesnych i szacunek potomnych. Wysiłki pokolenia polskich wygnańców z przełomu XVIII i XIX w. stały się też początkiem innej tradycji, której trwałość podkreślano i starano się wytłumaczyć brytyjskiej publiczności jej źródła. Sprawa była tyleż oczywista co delikatna. Chodziło bowiem o więzi jednoczące Polskę i Francję - wzajemną sympatię, której początków, jak wskazywano, należało szukać w ich wspólnej walce i zwycięstwach nad wspólnym wrogiem. „Traktaty uczynione na polu bitwy i scementowane krwią walecznych, posiadają znacznie bardziej święty charakter niż te, które dotyczą subsydiów wojennych, ataku czy obrony, te nudne konwencje, kalkulowane z zimną krwią, dyktowane przez polityczną dogodność, w których jest tabela do działania i premia za odwagę. (...) zawsze od tamtej epoki, przy każdej okazji, kiedy okazują się wypadki grożące równowadze europejskiej, Polska natychmiast zwraca swe spojrzenie na Francję niczym na swą gwiazdę polarną” – pisał N.F.Żaba17. Inni publicyści „The Polish Exile” szli jeszcze dalej. W ich ocenie Polacy, tak przywiązani do Francji „nie mogli pozostać bierni widząc ją w niebezpieczeństwie. Nie oceniając niczyjego postępowania, spełnili swój obowiązek – co jest charakterystyczne dla tego narodu. Porzucając swą rodzinną ziemię i swe majątki na łaskę drapieżnych i okrutnych ciemiężców, zachowując dla siebie tylko swe nieszczęście, swój patriotyzm i swe wspomnienia – sformowani w legiony pod swymi narodowymi barwami i jako reprezentujący swój uciemiężony kraj, wciąż byli poniekąd postrzegani jako posiłki posłane Francji przez jej jedynego wiernego, choć nieszczęśliwego sojusznika. Od tego czasu historia Francji stała się niemal historią Polski. Ich synowie walczyli o tę samą sprawę – dla tych samych widoków – dla wolności. Palące słońce St. Domingo – szable Mameluków – kwitnące pola Italii i pamiętne dni Austerlitz, widziały ich maszerujących i umierających ramie przy ramieniu.”18. Francja w przypominanym okresie, jawiła się jako źródło, z którego promieniowały na Europę uniwersalne idee swobód obywatelskich i suwerenności narodów. Dla tej też przyczyny polscy wygnańcy szukali pomocy u republikańskiego rządu w Paryżu. Pomysł powołania korpusu polskiego we Francji, związanego z nią sojuszem i podlegającego reprezentacji narodowej utworzonej z członków byłego Sejmu Wielkiego, których udałoby się zgromadzić na wychodźstwie, przypisany został Józefowi Wybickiemu. Zacytowano nawet notę jaką wystosował on w tej sprawie do ambasadora francuskiego w Berlinie Antoine’a Bernarda Caillarda, powtórzoną potem z lepszym skutkiem przez gen. Jana Henryka Dąbrowskiego 19. Sam generał – twórca legionów – jawi się brytyjskiemu czytelnikowi od początku jako postać wybitna, żyjąca miłością do ojczyzny i myślą o odtworzeniu polskiej siły zbrojnej. Przypominane są propozycje wejścia w służbę Króla Fryderyka Wilhelma II, kierowane pod adresem Dąbrowskiego przez Prusaków, które ten akceptował, ale pod warunkiem, że zostanie przyjęty wraz z trzydziestoma tysiącami współrodaków, a Fryderyk Wilhelm II użyje ich by w sojuszu z Francją odbudować Polskę20. Takich planów w Berlinie oczywiście nie zamierzano popierać. Z chwilą, kiedy Dąbrowski opuszcza Niemcy i udaje się do Francji, staje się głównym bohaterem prowadzonej narracji. Historia Polski na moment sprowadzona zostaje do dziejów wysiłków generała zmierzających do powołania legionów polskich przy boku rewolucyjnej Francji, w których wspiera go dzielnie Józef Wybicki. Jak stwierdzano, od przyjazdu do Paryża Dąbrowski „nie miał jak tylko jeden cel – aby pracować bezpośrednio lub pośrednio dla odbudowy Polski” (...) „był dumny ze zdobycia szacunku ludzi, którzy byli ówcześnie elitą narodu francuskiego”21. Szansa realizacji planów generała otwierała się wtedy we Włoszech. Tam też na tle pól słonecznej Italii, zaprezentowano brytyjskiemu czytelnikowi spotkanie dwóch bohaterów, w chwili dla obu przełomowej. „Epoka, w której Dąbrowski, teraz pewny sukcesu swych projektów, przyjechał do Mediolanu, była zarówno tą, w której gwiazda Bonapartego po raz pierwszy podniosła się nad horyzontem” – pisano22. Jej blask był tak silny, że skłonił emigracyjnych dziennikarzy do odejścia od opisywania losów ojczystych na rzecz przypomnienia świetnych zwycięstw młodego generała Bonapartego w północnych Włoszech. Jawi się on jako nieustraszony wódz z mostu pod Arcole ze sztandarem w dłoni pośród ognia i dymu, ogłaszający w swych proklamacjach dwa słowa – „ojczyzna” i „wolność”, które robiły wielkie wrażenie na mieszkańcach Italii i musiały podobnie być przyjmowane przez Polaków.
Juliusz Kossak "Generał Jan Henryk Dąbrowski na czele Legionów", 1882, akwarela
Był już grudzień 1796 r., gdy Dąbrowski rozpoczął swe starania o tworzenie legionów i początek 1797 r. gdy podpisano odpowiednie porozumienia z Administracją Generalną Lombardii. Opis początków organizowania legionów polskich – jak podkreślano – w polskich mundurach i pod polską komendą - przeplata się w tym miejscu z relacją o błyskotliwych zwycięstwach Bonapartego we Włoszech. W kolejnej kampanii, jako sprzymierzeńcy Francuzów występują już jednak polscy legioniści. „To tutaj Polacy, z bronią w ręku (...) mieli zbratać się z Francuzami i to tutaj podekscytowani żołnierze zniszczonej republiki byli równi w chwale i odwadze, szczęśliwym żołnierzom innej [właśnie] triumfującej”- stwierdzano23. Znajdujemy zatem opis działań Polaków w Mantui i podczas kampanii przeciw austriackiej armii arcyksięcia Karola, aż do rozejmu w Leoben w kwietniu 1797 r., który zawodził nadzieje Polaków, spodziewających się raczej rozkazów marszu przeciwko Austrii. Dąbrowski interweniujący w tej sprawie u Bonapartego miał otrzymać jedynie zalecenia cierpliwości i wyrozumiałości „osobliwe cnoty, które wyznając, Polacy pozostali wierni odkąd po raz pierwszy dobyli szabel w republikańskiej sprawie, nawet do ostatnich dni cesarskiej potęgi, obalonej na ziemię na polach Waterloo” – jak komentowano24. Mimo owego pierwszego zawodu, jak dowiaduje się brytyjski czytelnik, z kraju przybywali kolejni ochotnicy i bohaterowie poprzednich walk o niepodległość, i to wbrew zakazom wydanym już przez władze zaborcze, których złamanie było zagrożone śmiercią. Przede wszystkim eksponowana jest postać generała Karola Kniaziewicza, uczestnika wojny z Rosją w 1792 r. i powstania kościuszkowskiego, teraz przyjętego serdecznie przez samego Bonapartego w Campio Formio, gdzie właśnie negocjowano warunki ostatecznego pokoju z Austriakami25. Wkrótce widzimy go wraz z Dąbrowskim wkraczających na czele polskich legionów do Rzymu. „Tak więc, tę garść dzielnych ludzi, wygnańców ze swego kraju i igraszkę okrutnego przeznaczenia, zobaczono usadowionych jako zdobywców na ruinach rzymskiej świetności” – zauważał N.F.Żaba26. Wtedy to jak przypominano, rada Rzymu postanowiła przekazać Polakom „pomnik chwały wojennej ich kraju, który od wieku pozostawał w Loretto”. Była to szabla Sobieskiego, którą wraz ze zdobytymi pod Wiedniem sztandarami tureckimi ofiarował on do Kaplicy Matki Bożej w owym mieście, po zakończeniu kampanii. Wręczony także na powrót Polakom sztandar, który uznano za chorągiew Mahometa IV, odtąd miał ponoć zawsze znajdować się przy sztabie legionów, a ostatecznie został przekazany Towarzystwu Przyjaciół Nauk w Warszawie, szablę zaś Dąbrowski polecił zawieść Naczelnikowi Tadeuszowi Kościuszce, co osobiście wykonał generał Kniaziewicz. W tym momencie - połączenia dawnej chwały oręża polskiego z jego nowymi dokonaniami - legiony Dąbrowskiego występują jako „jedyna reprezentacja narodu” i nośnik jego wielkich historycznych tradycji. Wobec braku istnienia niepodległego państwa – ta ich rola – rola zbrojnego manifestu pewnej formy istnienia i życia niepodległej Rzeczypospolitej na tułactwie, jest szczególnie eksponowana zarówno w tekstach zamieszczonych w „The Polish Exile” jak i w „The Hull Polish Record”27. Opisując losy legionów we Włoszech nie zapomniano także poinformować brytyjskich czytelników o udziale Polaków w wyprawie Napoleona I do Egiptu. Przywołano nazwisko generała Józefa Zajączka, a zwłaszcza pułkownika Józefa Sułkowskiego – adiutanta Bonapartego, poległego w czasie zamieszek w Kairze, którego śmierć wywołała głęboki smutek wśród Polaków i wstrząsnęła samym Napoleonem. „Garstka wygnańców spośród rycerskiego narodu polskiego była widziana wszędzie w walecznym znoju i niebezpieczeństwie i zawsze z nadzieją, że otrzymają wsparcie dla ich wysiłków by odbudować ich kraj i niepodległość. (...) Piramidy były świadkami ich nieugiętej odwagi, piękne góry Syrii, bogate równiny Gazy i nieszczęsne oblężenie Saint Jean d’Acre mogą dopełnić opowieść o ich chwalebnych osiągnięciach” - pisano28. Gdy czterdzieści wieków patrzyło na chwałę oręża francuskiego ze szczytów piramid, w opuszczonych przez Napoleona Włoszech zbierały się chmury nad republikańskimi armiami Francuzów, Włochów i Polaków. W listopadzie 1798 r. nastąpiła ofensywa wojsk neapolitańskich przeciw Rzymowi. Udział Polaków w kolejnej kampanii włoskiej został zaprezentowany ponownie na szerokim tle całości zmagań, w których epizody z epopei legionistów stanowią jedynie fragmenty opowiadanej całości. Przywołano jednak najsłynniejsze zwycięstwa Polaków, jak to z pod Civita Castellana, gdzie legioniści gen. Kniaziewicza z takim impetem zaatakowali wojska neapolitańskie, że zdobyli cały obóz zaskoczonego we śnie przeciwnika, rozbijając – czego już nie podawano - w 300 ludzi 2,5 tysięczny oddział nieprzyjaciela29. Wspomniano o walkach pod Falari i Fabbrica i szerzej o udziale Polaków w bitwie pod Santa Maria di Falari, gdzie jak twierdzono „szesnaście armat, 3000 jeńców kilka sztandarów, wielką ilość taborów, które zostały zdobyte przez Kniaziewicza, ukoronowały ten świetny atak polskiego wojska”30. Dalszy opis kampanii zawiera jeszcze wzmianki o udziale Polaków w walkach na terenie Królestwa Neapolu już w następnym 1799 r., po czy widzimy ich na kolejnym froncie na linii Adygi w północnych Włoszech, gdzie doszło do wznowienia wojny z Austrią. Przypominano o krwawych zmaganiach legionistów polskich w bitwie pod Weroną i śmierci jaką poniósł w nich generał Franciszek Ksawery Rymkiewicz, cytując słowa jakie miał wypowiedzieć oddając ostatnie tchnienie: „Dlaczego przeznaczenie nie pozwoliło mi umierać na ziemi mojego kraju”31. W budowie legendy nie sposób było zrezygnować z podkreślenia nierówności sił zmagających się stron i wyeksponowania moralnych racji jakie towarzyszyły uczestniczącym w nich legionistom. Widać to zwłaszcza w relacji z kampanii 1799 r. Opisywane męstwo Francuzów i Polaków nie mogło jednak, jak stwierdzano, wystarczyć dla powstrzymania przeważających armii nieprzyjacielskich wzmocnionych rosyjskimi korpusami marszałka Aleksandra Suworowa, które car Paweł I przysłał na pomoc Austriakom. „Jeśli heroizm i odwaga mogłyby triumfować nad liczbą, austriacko-rosyjska armia zostałaby unicestwiona” – pisano. Zaciętość walk była szczególna. W świetle prezentowanego wizerunku przypominana bitwa pod Trebbią jawi się jako starcie dwóch śmiertelnych wrogów, w którym Polacy mają okazję odpłacić zaborcom za popełnione przez nich zbrodnie. „Polscy żołnierze, nie zważali w tym czasie na śmierć z tym większą furią i złością, że znaleźli się naprzeciw dwóch ich zaprzysięgłych wrogów, dwóch ciemiężycieli ich nieszczęśliwego kraju; że zobaczyli przed sobą tego samego Suworowa z tymi samymi Moskalami, którzy skąpali swe ręce we krwi w straszliwej rzezi przedmieścia Pragi w Warszawie. Zemścić się na mordercach i rzeźnikach ich braci, zniszczyć połączone wojska ich tyranów – takie były cele legionów” – wyjaśniano32. Dramatyczne losy kampanii zmienił dopiero powrót Napoleona z Egiptu i jego pojawienie się na włoskim teatrze działań wojennych już jako I konsula Republiki. Zwycięstwo pod Marengo stanowiło oczywiście punkt zwrotny w dziejach tej wojny, a dalsze losy biorących w niej udział Polaków zostały sprowadzone do drobnych wzmianek o zasługach i męstwie szefa III brygady 1 legii Józefa Grabińskiego i ówczesnego majora Józefa Grzegorza Chłopickiego – późniejszego dyktatora w okresie Powstania Listopadowego. Wielu istotnych zmagań legionowych nie znajdujemy jednak w przekazie historycznym prezentowanym angielskim czytelnikom. Wspominając o obecności Polaków w kapitulującej przed Austriakami Mantui, pominięto epizod wydania zwycięzcom przez Francuzów, na mocy tajnego artykułu układu kapitulacyjnego, legionistów - dezerterów z armii austriackiej33. Nie ma też słowa o chwalebnym udziale legionistów Kniaziewicza w bitwie pod Hohenlinden. Co więcej w całej przebadanej prasie nie znajdziemy żadnych informacji nawet o istnieniu Legii Naddunajskiej. A zatem legiony są w niej traktowane jako pewna całość bez zbytniego wdawania się w odrębności organizacyjne, z większym za to naciskiem na wydźwięk moralny ich istnienia i znaczenie ich walk dla sprawy polskiej. Kolejny moment na przeprowadzenie bilansu tych zmagań przyszedł po pokoju w Luneville zawartym w styczniu 1801 r. Podsumowanie jego skutków wypadało gorzko w ocenie emigracyjnych publicystów. „W ten sposób dobiegły końca, po całych pięciu latach walk i pracy, [dzieje] polskich legionów we Włoszech, tak wiernych ich sprawie, i tak źle odpłaconych. Wydani niczym ofiara całopalna na makiawelizm trzech sąsiednich narodów, owi wygnani patrioci służyli sprawie republiki zagrożonej w swej niepodległości; i podczas gdy dalej wylewali oni swą krew strumieniami, aby uczynić ich broń zwycięską, nie mogli otrzymać nawet poparcia dla zdobycia swego własnego kraju i swej wolności” – pisano34. Mimo to, brytyjski czytelnik dowiadywał się, że nadzieja na pomoc francuską w odbudowie niepodległej Polski kazała części legionowego wojska pod dowództwem Władysława Jabłonowskiego „zaokrętować się bez szemrania w Livourne i w Genes dla fatalnej ekspedycji do St. Domingo w 1802 r.” – gdzie większość z nich zginęła w wyniku tropikalnych epidemii35. Wspomnienie tej tragedii odżyło w społeczności emigrantów polistopadowych protestujących wobec planów francuskich wysłania nowych polskich tułaczy do Algierii, gdzie rząd Ludwika Filipa zamierzał użyć ich do formowania legii cudzoziemskiej przeznaczonej do walki z Arabami. Sprzeciwiający się tym planom oficerowie polscy, w odezwie skierowanej na ręce francuskiego monarchy, opublikowanej też na łamach anglojęzycznej „Polonii” pisali we wrześniu 1832 r. „Panie, nie pozwolisz, jak ufamy, aby ekspedycja, nie tak jak ta poprzednio posłana na St. Domingo, zniszczyła szczątki nieszczęśliwej Polski”36. Gdy kończyły się rachuby związane z republikańską Francja rozpoczynała się epopeja napoleońska, której przypominanie otwierało jednocześnie przed publicystami emigracyjnymi szerokie pole do dyskusji na temat wzajemnych rachunków cesarza z Polakami. „Czy Polska mogła mieć nadzieję odzyskania swej wolności kiedy zobaczyła republikańskiego generała zasiadającego na tronie, który jest wyłącznie dziedzicznym atrybutem tyranów ?” pytał w swym szkicu N.F.Żaba37. Pytanie czy Napoleon, który był osobiście świadkiem męstwa Polaków w kampaniach włoskich, uczyni coś dla nich jako cesarz pozostawało otwarte. Nowe wojny otwierały wszak nowe możliwości podniesienia sprawy polskiej. Takie szanse dawał, zdaniem emigracyjnych dziennikarzy, triumf Bonapartego w wojnie z III koalicją. „Zwycięstwo pod Austerlitz wymusiło poddanie się Napoleonowi dwóch cesarzy – jego wrogów. Sprzyjający moment dla odbudowania Polski sam się pojawił, ale w ich rozmowach i w pokoju podpisanym w Preszburgu nie zostało to uwzględnione i raz jeszcze jej nadzieje zostały zdradzone”38. Powodem takiego postępowania Napoleona miała być zmiana zasad jakimi się do tej pory kierował. Tłumaczono, że jako cesarz przestał się on przejmować szczęściem narodów, a dbał tylko o powiększanie swych dominiów i przyjmował przyjaźń królów. Wkrótce jednak nowa wojna z Prusami miała podniecić nadzieje Polaków. Opisując zachowanie polskich emigrantów podkreślano zapał jaki jej towarzyszył. „Szczątki legionów polskich z Włoch i wszyscy Polacy rozproszeni po całej Francji, napłynęli by wstąpić do armii francuskiej. Sama myśl, że będą maszerowali w kierunku swego kraju posłużyła by unieść ich w porywie entuzjazmu; i we wszystkich walkach, w których uczestniczyli przeciw Prusakom ich męstwo było zadziwiające – nic nie mogło się im oprzeć” – stwierdzano39. Czytelnik brytyjski dowiaduje się więc o chwalebnych czynach żołnierzy polskich w bitwie pod Jeną i o perspektywach jakie otworzyły się przed Polakami po rozgromieniu Prus i wkroczeniu Francuzów do Warszawy. „To było zatem po jedenastu latach nieobecności, kiedy szczupłe resztki legionów polskich znalazły się w końcu na łonie swego kraju. Jest niemożnością opisanie radości tej, tak długi czas nieszczęśliwej stolicy; to było rzeczywiście delirium szczęścia. Wszyscy mieszkańcy wyszli ze swych domów ofiarowując swe dzieci i swe fortuny, aby być na nowo przywróconymi jako naród” - twierdzono, opisując ówczesne uczucia i pragnienia Polaków40. W tym momencie w szkicowanym wizerunku zaczyna działać tak częsta w każdej legendzie zasada kontrastu pomiędzy sprawiedliwością i krzywdą, dobrem i złem, bohaterstwem i nikczemnością, wiernością i zdradą, oddaniem i obojętnością. Im większy zdawał się wysiłek uciemiężonego narodu tym bardziej cyniczna i bezwzględna wydawała się niewdzięczność Francuzów. Mimo, że tysiące nowych ochotników zasilało szeregi, aby walczyć z „ich odwiecznym wrogiem” – jak pisano o Rosji - nowym przeciwniku, który przyszedł na pomoc Prusom, cesarz miał znowu zawieść pokładane w nim oczekiwania. Gdy pobici Rosjanie, zagrożeni wojną z Turcją i Persją musieli prosić o pokój: „To właśnie wtedy Napoleon, niczym na urągowisko dla poświęcenia Polaków sprawie wolności, i na obrazę nadziei tak długo pielęgnowanych w ich piersiach, jak i zarówno aby zasypać obelgami popioły tak wielu tak walecznych ludzi, którzy padli w wojnach o niepodległość Włoch, stworzył z tego co było kiedyś wielkim i potężnym narodem, cień egzystencji, Księstwo Warszawskie” – stwierdzał na zakończenie kolejnej części swego szkicu N.F.Żaba41. Komentarze odnajdowane w innych artykułach zamieszczanych w prasie emigracyjnej, zawierające oceny opisywanych wypadków, były utrzymane w podobnym tonie42. Surowa ocena postępowania Napoleona I prezentowana przez polskich publicystów nie powinna dziwić. O ile można było liczyć na zrozumienie przez brytyjską publiczność związków Polaków z republikańską Francją, promieniującą ideami liberalizmu i wolności bliskimi także mieszkańcom Wysp - zwłaszcza w epoce walki o reformę parlamentarną w 1832 r. - to trudno było spodziewać się wśród nich sympatii dla osoby cesarza Francuzów. Polacy zostali wiec zaprezentowani na wstępie cesarskiej kariery Bonapartego, jako ofiary prowadzonej przez niego cynicznej i bezwzględnej gry. Z drugiej strony, zaniechanie przez Napoleona odbudowy niepodległej Polski, aby nie zrażać do siebie cara Aleksandra I, uznawano za największy z jego błędów, który uniemożliwił mu utrwalenie odniesionych sukcesów43. Przypomniano też, że w 1807 r. Kościuszko wezwany przez Napoleona do poparcia odezwy wystosowanej przez niego do Polaków, świadom, że w tych warunkach nie można się spodziewać prawdziwej wolności, odmówił prośbie cesarza44. Inni znakomici obywatele z całym zapałem włączyli się jednak w organizowanie skrawka odzyskanej ojczyzny, tak jak późniejszy wojewoda, senator i prezes sądu sejmowego w czasach konstytucyjnego Królestwa Polskiego Piotr Bieliński, z którego biografią czytelnik brytyjski mógł się zaznajomić na łamach „Polonii”45. Złe przeczucia Naczelnika miały się wkrótce potwierdzić. Legioniści, którzy – jak podkreślano – dopiero co wrócili do ojczyzny - jak i nowo utworzone dla jej obrony pułki „otrzymali rozkazy wymarszu i wkrótce potem (w 1808 r.) ujrzeli się oddzielonymi od swego kraju łańcuchem Pirenejów”46. Opisując kampanię na Półwyspie Iberyjskim zwracano brytyjskiemu czytelnikowi uwagę na zaciekłość i poświęcenie Hiszpanów, których czyny przyrównywano do heroizmu starożytnych Greków i Rzymian, jak i na tragiczne bohaterstwo Polaków, którzy walczyli z daleka od ojczyzny w wątpliwej moralnie sprawie. Nie omieszkano podkreślić wielkości patriotyzmu obrońców Saragossy i wojskowego męstwa szturmujących to miasto Polaków. Wspomniano przy tym o szczególnej odwadze jaką odznaczał się w tych walkach ówczesny pułkownik Józef Chłopicki, hrabia Ludwik Pac – kawaler Legii Honorowej generał i uczestnik Powstania Listopadowego, przebywający wtedy na emigracji, wymieniono także nazwiska kilku innych oficerów, wzmiankowano o wąwozie Samosierra47. Ale najważniejsze pytanie towarzyszące budowanej legendzie brzmiało jak cytat z antycznej tragedii, w której niezłomni rycerze wolności, ulegając prześladującemu ich fatum, sprzeniewierzają się swemu powołaniu i zmuszeni imperatywem, którego nie sposób odrzucić walczą przeciwko niej: „W jaki sposób mogli Polacy zasłużyć na niepodległość, skoro bili się przeciwko tym, którzy walczyli o swoją wolność ?” – pytał N.F.Żaba48. Odpowiedź wydawała się emigracyjnym publicystom łatwa. Wierzyli, że „historia sprawiedliwsza od ludzi” nie obwini za ten czyn nieszczęśliwych tułaczy. Winna była sytuacja, w której Polska znalazła się pod protekcją Francji. Winny był jej cesarz, któremu wystawiano jak najgorsze świadectwo przewrotności i obłudy. „Napoleon, idol sławy i wszechpotężny” władca – jak go nazywano – „posiadał w swej mocy każdą ich nadzieję; podążali za nim wszędzie, pragnąc ujrzeć swój kraj wolny i odbudowany w jego dawnych granicach. Napoleon, dobrze znający ich patriotyzm, przenosił ich z kraju do kraju, schlebiając ich odwadze obietnicami, których nigdy nie miał zamiaru zrealizować”49. Z chwilą gdy szable szwoleżerów otwierały cesarzowi drogę na Madryt, a bagnety Legii Nadwiślańskiej skrwawiały się o piersi obrońców Saragossy, nad odzyskany szczątek Polski nadciągała kolejna burza. W 1809 r. – jak podawano - 40 tys. armia austriacka dowodzona przez arcyksięcia Ferdynanda przekroczyła granice Księstwa Warszawskiego50. Ta sytuacja jeszcze bardziej uwypuklała tragizm położenia żołnierzy walczących z daleka od zagrożonego kraju, dodatkowo dramatyzowała szkicowany wizerunek ich losów. „Jak bolesne to było dla garstki mężnych ludzi, których bohaterskie czyny opowiadaliśmy, walczyć za każdą inną sprawę i teraz nie być w stanie rzucić się na pomoc swym braciom i swemu krajowi ! Nie mogli pieścić się słodką nadzieją śmierci w obronie swej własnej niepodległości, a wielu z nich już zapełniło krwawy grób w obcej ziemi” – czytamy w szkicu N.F.Żaby51. Nowa karta chwały polskiego oręża, którą otwierano przed oczyma brytyjskiego czytelnika, stawała się jednocześnie kolejnym świadectwem nielojalności francuskiego sojusznika wobec swych polskich towarzyszy broni. „Polska w tym trudnym momencie, została pozostawiona swym własnym zasobom. Ani jeden francuski sztandar nie przybył tam dla świadectwa przyjaźni” – pisano52. Samotna walka, jaka czekała Księstwo Warszawskie także opisywana jest zgodnie z regułami epickiej legendy, która w tym wypadku nie odbiegała jednak daleko od rzeczywistości. Jej narratorzy mieli ułatwione zadanie. Dramatyczny scenariusz wydarzeń pisała wszak sama historia, którą wystarczyło tylko lekko podretuszować. Widzimy zatem szczupłą garść obrońców sięgającą zaledwie 8 tysięcy ludzi, składającą się z młodego niedoświadczonego wojska, i - jak chce legenda – w większości z chłopów uzbrojonych w kosy, która ma stawić czoło pięciokrotnie liczniejszemu korpusowi austriackiemu53. Na szczęście dowodzą nią bohaterowie tacy jak książę Józef Poniatowski a w jej szeregach służą oficerowie tacy jak pułkownik Cyprian Godebski, prezentowany nie tylko jako znakomity dowódca i bohaterski żołnierz poległy w ataku prowadzonym na czele swojego pułku w bitwie pod Raszynem, ale także jako wybitny poeta, którego stratę boleśnie odczuła nie sama jedynie armia ale i literatura polska54.
January Suchodolski "Śmierć Cypriana Godebskiego pod Raszynem"
Męstwo okazane przez młodego żołnierza polskiego w bitwie pod Raszynem nie uratowało stolicy przed zajęciem przez wojska austriackie, ale wkrótce, jak podawano, arcyksiążę Ferdynand został zmuszony do opuszczenia chyłkiem, nocą Warszawy i spiesznego wycofywania się w walce z atakującymi go zewsząd siłami polskimi, aż w granice swojego państwa. Pamięć o niechlubnej porażce austriackiego dowódcy w całej kampanii ostrzyła pióra emigracyjnych publicystów komentujących współczesne im wydarzenia. W 1832 r. ten sam arcyksiążę Ferdynand został następcą księcia Augusta Lobkowitza na urzędzie gubernatora Galicji, zaostrzając jego liberalną dotąd wobec Polaków politykę. Dziennikarze „Polonii”, informując o tym wydarzeniu brytyjską opinię publiczną, stwierdzali z przekąsem, że zapewne korzysta on w ten sposób ze swej nowej posady, „aby wziąć odwet za afront, który otrzymał w walce z garstką Polaków pod Raszynem w 1809 r.”55. Zwycięstwo Napoleona pod Wagram, na decydującym teatrze wojny, rozstrzygnęło jej losy, ale nic lub niewiele zmieniło się w sytuacji Polski. Ze szkicu N.F.Żaby o żadnym powiększeniu terytorialnym Księstwa Warszawskiego czytelnik brytyjski się nie dowiaduje56, informowany jest natomiast o kolejnej zdradzie Napoleona I. „Co się tyczy Polski” - pisano – „jej prawa zostały zaniedbane i musiała ona kontentować się chwałą przegnania przeważających sił wroga ze swego terytorium, bez odzyskania własności prowincji które pierwotnie do niej należały. Po raz drugi Napoleon zlekceważył najbardziej sprzyjającą okazję, która mogła się pojawić dla odbudowania Polski. Poświęcił ją by zadowolić Austrię”57. Po małżeństwie cesarza z Marią Luizą, jak twierdzono, wszelkie nadzieje na przywrócenie dawnych granic Polski kosztem Austrii trzeba było porzucić. Znowu tłumaczono, że Napoleon, pogrążając się w zabiegach wokół wzmocnienia swego tronu, zapominał o ludach. „Interesy Austrii były przedkładane ponad sprawy ludzi sercem i duszą związanych z trójkolorowym sztandarem”. Coraz wyraźniej w prezentowanym wizerunku Polacy byli obsadzani w roli żołnierzy wiernych republikańskim zasadom wolności i braterstwa wypisanym na sztandarach rewolucji francuskiej, a Napoleon jawił się jako jej syn marnotrawny, który porzuciwszy dawne idee, stawał się podobny innym koronowanym tyranom i przez to przygotowywał swoją własną zgubę. Na spotkanie ze swym przeznaczeniem republikański ze swej natury naród Polaków wraz z cesarskimi orłami Napoleona I miał niebawem wyruszyć na wojnę z Rosją. Przygotowania do niej przedstawiane są jako pełne wiary i nowego zapału. Nikt nie wątpił, że zbliżające się starcie rozstrzygnie losy Polski i Litwy. Miano nadzieję, na przywrócenie ich unii i dawnych granic i żywiono przekonanie, iż Napoleon I przystępując do oczekiwanej wojny, musi podjąć sprawę odbudowania Rzeczypospolitej. Pierwszy akt opisywanego dramatu przebiega pod znakiem powszechnego entuzjazmu i patriotycznego uniesienia Polaków, które uwypuklano we wszystkich publikowanych tekstach. Widzimy zatem jak pod narodowe sztandary spieszą wszyscy zdolni do noszenia broni w takiej liczbie, że wkrótce w Wielkiej Armii Napoleona I maszeruje na Moskwę sześćdziesiąt a nawet sto tysięcy polskich żołnierzy. Widzimy radość i prawdziwe święto wolności mieszkańców zajętego przez wojska napoleońskie Wilna, które powitało swych wyzwolicieli mszą w katedrze wileńskiej i balem wydanym przez generała L.Paca58. Ale już w tej pierwszej radosnej scenie są zapowiedzi zbliżającej się tragedii. Stanowisko Napoleona I wobec pełnego przywrócenia dawnego Królestwa Polskiego pozostaje niejasne. „Jego intencje wobec Polski może mogły być i czyste w swej naturze” – pisano – „ale sądzone na podstawie sposobu jego postępowania wypadały podejrzanie i nie bez powodu od tego momentu zapał Polaków został zmrożony”59. Początkowe sukcesy oczywiście nie rozstrzygały jeszcze rozpoczynającej się dopiero kampanii. Jak dowiaduje się brytyjski czytelnik, wielu Polaków radziło Napoleonowi zająć się reorganizacją wyzwolonej Polski i powstrzymać dalszy marsz na wschód. Założyć wszędzie magazyny, przezimować z wojskiem i kontynuować ofensywę wiosną z wypoczętą armią. Cesarz zbytnio ufał jednak swemu geniuszowi co miało spowodować fatalne skutki dla całej wyprawy. Dalszy przebieg kampanii, zajęcie Smoleńska a zwłaszcza bitwa pod Borodino zostały naszkicowane bardzo plastycznie. Po straszliwej rzezi u wrót Moskwy zwycięzcom przyszło przeżywać krótkie chwile triumfu. „Polacy ujrzawszy stolicę carów nie posiadali się z radości i zdawali się przywoływać z pamięci czasy Zygmunta III, kiedy zwycięski Żółkiewski pukał do jej bram, a car Szujski wraz ze swymi braćmi zostali jego jeńcami. Zapomnieli, że ich kraj nie ciszy się teraz ani potęgą, ani niepodległością”60. Wojsko polskie przedstawione zostało jako najaktywniejsza część armii napoleońskiej. Walcząc zawsze w straży przedniej jej oddziałów, w najbardziej zawziętych miejscach bitwy, miało otwierać jej drogi marszu i prowadzić Francuzów do zwycięstwa. Po ewakuacji Moskwy zaś, ono właśnie miało utrzymywać linie komunikacyjne i stawiać czoła ścigającym szczątki Wielkiej Armii Rosjanom, a dywizja Dąbrowskiego wraz z resztkami korpusu Poniatowskiego miały uczestniczyć w obronie mostów na Berezynie61. Wraz z rosyjską zimą zbliżał się jednak koniec napoleońskiej Polski. Jak dowiadywał się brytyjski czytelnik, na początku 1813 r. szczątki polskiej armii przemaszerowały przez Księstwo Warszawskie i pospiesznie uzupełniając swe szeregi, podążyły prowadzone przez księcia J.Poniatowskiego i rannego Dąbrowskiego pod Lipsk by do końca wypełnić swój obowiązek. Tam jeszcze raz wsławiła się męstwem dywizja Dąbrowskiego i znalazł swą chwalebną śmierć w nurtach Elstery książę Józef – marszałek Francji i wódz skrwawionych polskich szeregów. Ostatni z walecznych pozostawali jednak niezłomni. „Nie myśleli o przyjęciu łaski rosyjskiego cara, przez odwrócenie się plecami do ich dawnych przyjaciół. Zdrada była im nieznana, wychowani w szkole uczciwości i nieszczęścia, wiedzieli co są powinni przyjaźni – umrzeć lub zwyciężyć razem” – pisał N.F.Żaba. Gdy wszyscy sojusznicy opuszczali upadającą Francję jedynie Polacy pozostawali jej wierni. „Sasi, Bawarczycy, Holendrzy, Nadreńczycy, Prusacy i Włosi wszyscy dezerterowali spod jej sztandarów, z Polaków – ani jeden” – twierdzili publicyści „The Hull Polish Record” 62. Ta wierność sojusznikowi została potwierdzona obecnością oddziału polskich lansjerów na Elbie, gdzie towarzyszył Napoleonowi w jego wygnaniu po klęsce i abdykacji w 1814 r., jak i udziałem Polaków w ostatniej bitwie epopei na polach Waterloo, gdzie ostatecznie miała zgasnąć napoleońska gwiazda63. Koniec legendy jest niemal pogrzebowym misterium. Podczas gdy, „z pomiędzy bojów i gradów ognistych, wierna swej sprawie, nieodstępna znaków, szła wolnem krokiem do siedlisk ojczystych garstka Polaków” - jak brytyjski czytelnik mógł przeczytać w opublikowanym w angielskim przekładzie wierszu Juliana Ursyna Niemcewicza Pogrzeb księcia Józefa Poniatowskiego64 - a ich dalszym losem zajmowali się zwycięzcy monarchowie obradujący na kongresie wiedeńskim, przychodził czas na ostateczną ocenę stosunku Napoleona do sprawy polskiej. W prezentowanych wobec brytyjskiej publiczności opiniach w tej kwestii widoczne są jednak potrzeby i emocje towarzyszące życiu politycznemu epoki Wielkiej Emigracji. Przemawiający do zebranych na wiecu w Kingston upon Hull hrabia Władysław Plater nie wahał się wypomnieć Bonapartemu niewdzięczności wobec Polaków, twierdząc, że wszystko co otrzymali oni od Francji to jedynie sympatia – co powtórzyło się i w okresie powstania listopadowego65. Inaczej tę kwestię odczytywali dziennikarze wydawanego w Hull propolskiego periodyku, wyraźnie interpretując przywoływaną historię przez pryzmat propagandowych potrzeb wobec narastającego w 1833 r. napięcia w stosunkach brytyjsko-rosyjskich na tle kwestii wschodniej. W tym kontekście przywoływano wypowiedzi Napoleona I, które świadczyły o jego planach odbudowania Polski. Miał on ostrzegać Brytyjczyków przed zaborczością Rosjan, którzy – według jego opinii – planowali pozbawić Anglię jej posiadłości w Indiach. „Patrzę w przyszłość dalej niż inni” – miał powiedzieć pod adresem Anglików – „i chciałem ustanowić barierę przeciwko tym barbarzyńcom poprzez przywrócenie Królestwa Polskiego i postawienie Poniatowskiego na jego czele jako króla, ale wasi ministrowie – idioci, nie zgodziliby się na to”66. Tak czy inaczej przywrócenie niepodległego państwa polskiego było wskazywane jako konieczne zadanie niezmiernie korzystne dla bieżącej polityki brytyjskiej początku lat trzydziestych XIX w. W ten sposób opisywana przeszłość stawała się elementem przeżywanej przez nowych emigrantów rzeczywistości. Starano się ją przybliżyć Brytyjczykom odwołując się także do ich wrażliwości artystycznej poprzez drukowaną poezję. „The Polish Exile” i „The Hull Polish Record” opublikowały na swych łamach wiersz Kazimierza Brodzinskiego przetłumaczony na angielski pod tytułem From the Legionist,67 Do omawianej epoki odwoływał się również drukowany na łamach „The Polish Exile” utwór zatytułowany The Doom of Poland68. Najbardziej aktualny musiał się jednak wydawać polistopadowym wygnańcom najsłynniejszy z utworów związanych z legionami i epoką napoleońską – Mazurek Dąbrowskiego. Także jego tekst odnajdywał brytyjski czytelnik polonofilskiej prasy anglojęzycznej na stronach dostarczanych mu tytułów. Słowa owej pieśni legionów doskonale mogą służyć jako zamknięcie podsumowujące rekonstruowaną powyżej z mozołem legendę. Z wielkim ładunkiem emocjonalnym streszczają bowiem pragnienia i nadzieje legionistów Dąbrowskiego, którzy to z ziemi włoskiej chcieli dojść do Polski. Ale przecież trudno także oprzeć się wrażeniu, że kolejni żołnierze tułacze, widzieli w nich siebie samych i - w niezbyt dosłownym brzmieniu - przekładając na angielski drogie ich sercom wersy, wróżyli z nich własną przyszłość: Tell it Sire when with tears stealing Mina’s bright eyes glisten – Is our brothers trumpets pealing They are coming – listen !
Powiedz Waść, gdy z łzą skrywaną Twarz jaśnieje oczu blaskiem Czy to braci trąbki grają Słuchaj ! Idą właśnie69. Przypisy 1 Sketch of the History of Poland, „The Polish Exile” (dalej PE), No 8, 15 V 1833, s.129. 2 S. Szostakowski, Z kart Wielkiej Emigracji. Prasa obozu arystokratyczno-konserwatywnego w latach 1832-1848, Olsztyn 1974, s.67-74; patrz też: S.Kalembka, Czasopiśmiennictwo emigracji popowstaniowych XIX wieku, [w:] Historia prasy polskiej. Prasa polska w latach 1661-1864, pod red. J.Łojka, Warszawa 1976, s. 277-278. 3 Szerzej patrz: L. Zieliński, „Polonia or Monthly Reports of Polish Affairs”, „Rocznik Historii Czasopiśmiennictwa Polskiego” 1965, t.4 z.2, s.43-58. 4 S.Szostakowski, op.cit., s.70-71. 5 Kwestia bezpośrednich związków wydawców tego pisma z obozem Czartoryskiego nie jest jednoznaczna. W literaturze przedmiotu można znaleźć opinię, że było ono wydawane przez N.F.Żabę i P.Falkenhagena-Żaleskiego całkowicie samodzielnie, bez wsparcia ze strony Literackiego Towarzystwa Przyjaciół Polski w Londynie czy też Towarzystwa Dam Szkockich w Edymburgu (patrz: I.Homola, „The Polish Exile”przyczynek do historii prasy polskiej w Anglii, „Studia Historyczne” 1970, R. XIII, z. 1(48), s.70). S.Szostakowski, (op.cit., s.72) dostrzegając różnice jakie dzieliły obu wydawców od „sztabu głównego” obozu księcia Adama, sądzi jednak, że ich powiązania z prawym skrzydłem Wielkiej Emigracji nie podlegają wątpliwości. 6 Sketch of the History of Poland, PE, No 8, 15 V 1833, s.129-137; No 9, 15 VI 1833, s.161-172; No 10, 15 VII 1833, s.193-207; No 11, 15 VIII 1833, s.225-237. 7 Prussia Towards Poland, PE, No 3, 1 II 1833, s.38-340; France and Poland, PE, No 4, 16 II 1833, s.52-56. 8 Warsaw, PE, No 2, 15 I 1833, s.24-27; Wilna, PE, No 3, 1 II 1833, s.40-42. 9 Sketch of the History of Poland, PE, No 8, 15 V 1833, s.129. 10 Ibidem. 11 Of the Preponderance of Russia over the other European States, PE, No 1, 1 I 1833, s. 7: „It is since the fall of Poland that Russia must be viewed as a European power, (…) we see it in her opposition to the armies of the French and Cisalpine republics in Switzerland and Italy. We see her opposed to France at Austerlitz, and again in 1807; we see her playing the principal part in the campaigns of 1812, 1813, and 1814, and at the head of her allies, entering in triumph the capital of Charlemagne.” 12 Sketch of the History of Poland, PE, No 8, 15 V 1833, s. 130. 13 France and Poland ..., s.54. 14Sketch of the History of Poland, PE, No 8, 15 V 1833, s. 130; por. J.Pachoński, Generał Jan Henryk Dąbrowski, Warszawa 1981, s.118-119. 15 Sketch of the History of Poland, PE, No 8, 15 V 1833, s. 131. Rosja faktycznie była postrzegana jako główny przeciwnik odbudowy Polski. O programie politycznym polskich uchodźców w 1796 r. patrz: J.Pachoński, Legiony Polskie prawda i legenda 1794-1807, t.1, Działalność niepodległościowa i zaczątki legionów 1794-1797, Warszawa 1969, s.105. 16Sketch of the History of Poland, PE, No 8, 15 V 1833, s. 134. 17 Ibidem, s.135. 18 France and Poland ... s.54. 19 J.Pachoński (Generał Jan Henryk Dąbrowski ..., s.135-136) podaje, że nota została przedłożona od razu przez Dąbrowskiego, ale na wniosek Wybickiego. 20 Sketch of the History of Poland, PE, No 9, 15 VI 1833, s.161-162. Patrz też: J.Pachoński, Generał Jan Henryk Dąbrowski ..., s.146. 21 Sketch of the History of Poland, PE, No 9, 15 VI 1833, s.162-163. 22 Ibidem, s. 163. 23 Ibidem, s. 167 24 Ibidem, s. 169. 25 Pierwsze spotkanie gen. K.Kniaziewicza z N.Bonaparte nie przebiegało w tak serdecznej atmosferze jaki chce to widzieć N.F.Żaba – patrz: J.Pachoński, Legiony ... s.413-416. 26 Sketch of the History of Poland, PE, No 9, 15 VI 1833, s. 171. 27 Ibidem, s. 171-172; patrz też: Kościuszko, PE, No 6, 15 III 1833, s.93 oraz The Life of Kościuszko, „The Hull Polish Record” (dalej HPR), No 4, February 1833, s. 67. W rzeczywistości sztandar Mahometa IV znajdował się w bazylice św. Piotra w Rzymie, w Loretto była zaś jedna z chorągwi zdobytych przez Sobieskiego pod Parkanami, o czym legioniści nie wiedzieli. Szerzej patrz J.Pachoński, Legiony polskie prawda i legenda 1794-1807 , t.2, Zwycięstwa i klęski 1797-1799, Warszawa 1976, s.147-148. 28 Sketch of the History of Poland, PE, No 10, 15 VII 1833, s.194. 29 Sketch of the History of Poland, PE, No 10, 15 VII 1833, s.195; patrz też: J.Pachoński, Legiony …, t.2, s.275-276. 30 Sketch of the History of Poland, PE, No 10, 15 VII 1833, s.196. Dane te są zawyżone, co nie podważa jednak ogromnego sukcesu Kniaziewicza, który dysponując 1350 ludźmi rozbił wojska neapolitańskie liczące 6371 żołnierzy, ponosząc przy tym znikome straty – patrz J.Pachoński, Legiony ..., t.2, s.284-285. 31 Sketch of the History of Poland, PE, No 10, 15 VII 1833, s.200. 32 Ibidem, s.202. 33 J.Pachoński, Legiony ..., t.2, s.540-544. 34 Sketch of the History of Poland, PE, No 10, 15 VII 1833, s.204. 35 Ibidem, s.205. 36 France. Address of the Polish Refugees Disembarked from Prussia on the Island of Aix, to the King of French, „Polonia or Monthly Reports of Polish Affairs” (dalej: „Polonia”), No 4 , November 1832, s.340. 37 Sketch of the History of Poland, PE, No 10, 15 VII 1833, s.205. 38 Ibidem, s.206. 39 Ibidem. 40 Ibidem, s.207. Patrz też: Warsaw, PE, No 2, 15 I 1833, s.25: „In 1807, the inhabitants of the city were aroused by the songs of the Polish legions on their return from Italy and France, these sons of Poland, worn out with misfortune and long exile, and covered with wounds received in distant countries, were welcomed back with enthusiasm, and Poland once more become a nation”. 41 Sketch of the History of Poland, PE, No 10, 15 VII 1833, s.207. 42 Patrz: France and Poland ..., s.54: „France was triumphant – she dictated laws to Europe; but did she bestow a thought on the restoration of Poland ? Did she think of recompensing this devotion, and these sacrifices of her children ? We shall not speak of the treaty of Campo-Formio, where, notwithstanding the moment being so favorable, not one word was said on the subject of Poland; but we shall refer to that day when the fate of Prussian monarchy was decided on the field of Jena, when the restoration of Poland only depended on the expressions of a single wish, this most favourable of occasions was also allowed to escape, and about a tenth part of Poland, the Dutchy of Warsaw, was alone restored”. Patrz też: Poland, PE, No 1, 1 III 1833, s.10 oraz Prussia towards Poland, PE, No 3, 1 II 1833, s.39. 43 History, HPR, No 1, August 1832, s.7. 44 Kościuszko ..., s.93 oraz Life of Kościuszko ..., s.66. 45 Peter Bieliński, „Polonia”, No 4, November 1832, s.236-240. 46 Sketch of the History of Poland, PE, No 11, 15 VIII 1833, s.225. 47 Ibidem, s.225-228 oraz: France and Poland ..., s.54-55; Biographical Sketches of Living Heroes and Patriots, HPR, No 4, II 1833, s. 67. 48 Sketch of the History of Poland, PE, No 11, 15 VIII 1833, s.227. 49 Ibidem. 50 W rzeczywistości korpus austriacki liczył ok. 30 tys. ludzi – patrz: M.Kukiel, Wielkie wojny napoleońskie, Poznań 1994, s.198. 51 Sketch of the History of Poland, PE, No 11, 15 VIII 1833, s.228. 52 Ibidem. 53 W rzeczywistości książę J.Poniatowski dysponował na początku kampanii siłami liczącymi ok. 14 tys. ludzi, co i tak dawało Austriakom dwukrotna przewagę – patrz: B.Pawłowski, Wojna polsko-austriacka 1809 r., Warszawa 1999, s.106. 54 Literature of Poland, PE, No 5, 1 III 1833, s.75; Sketch of the History of Poland, PE, No 11, 15 VIII 1833, s.229; Warsaw …, s.25. 55 Austria, „Polonia” No 4, November 1832, s.339. 56 Przyłączenie części Galicji do księstwa Warszawskiego odnotowane zostało jedynie przez brytyjskich publicystów z „The Hull Polish Record”, opisujących zmiany prawne zachodzące na ziemiach polskich pod zaborami – Justice to Poland the best Policy of Europe, HPR No 4, February 1833, s.62-63. 57 Sketch of the History of Poland, PE, No 11, 15 VIII 1833, s.229. 58 Sketch of the History of Poland, PE, No 11, 15 VIII 1833, s.230-231; Biographical Sketches …, s.67; Wilna, PE, No 3, 1 II 1833, s.40; Justice to Poland …, s.63. 59 Sketch of the History of Poland, PE, No 11, 15 VIII 1833, s.231. 60 Sketch of the History of Poland, PE, No 11, 15 VIII 1833, s.233. 61 Ibidem, s.233-234. Patrz o tym epizodzie: J.Pachoński, Generał Jan Henryk Dąbrowski ..., s.530-536. 62 Sketch of the History of Poland, PE, No 11, 15 VIII 1833, s.234; Justice to Poland …, s.63. 63 Sketch of the History of Poland, PE, No 11, 15 VIII 1833, s.235-236; France and Poland …, s.55. 64 The Funeral of Prince Joseph Poniatowski, PE, No 7, 15 IV 1833, s.128-129. 65 Public Meeting at Hull, “Polonia” No 4, Novembae 1832, s.313. 66 Predictions of Napoleon in course of being verified, HPR, No 5, June 1833, s.82. 67 From the Legionist, PE, No 1, 1 I 1833, s.13-14; HPR No 2, October 1832, s.29. 68 The doom of Poland, PE, No 10, 14 VII 1833, s.219-221. 69 Account of the Origin of Donbrowski’s Mazurka, PE, No 1, 1 I 1833, s.16-19. Przekład R.Ż. Radosław Żurawski vel Grajewski Artykuł został opublikowany w: Czasy Kościuszki i Napoleona. Jan Zbigniew Lubicz – Pachoński jako badacz epoki, pod red. Z. Janeczka, Katowice 2001 r., s.353-374.Fotografie udostępnia Wikimedia Commons – repozytorium wolnych zasobów oraz Galeria Malarstwa Polskiego. Zobacz także: The Polish exile, being an historical, statistical [&c.] account of Poland .. pod redakcją Napoleona Feliksa Zaby
Komentarze (1)
!joomlacomment 4.0 Copyright (C) 2009 Compojoom.com . All rights reserved." |









„Właśnie mija okres trzydziestu dziewięciu lat odkąd Polska, ofiara niegodziwego spisku despotów, pokonana nie mniej zdradą jak siłą, upadła z bronią w ręku w obronie swej niepodległości”
Sam książę, w epoce napoleońskiej głowa orientacji prorosyjskiej i przez pewien czas minister spraw zagranicznych carskiego imperium, w czterdzieści lat później stał na czele – tym razem wrogiego Rosji, obozu konstytucyjno-monarchicznego Wielkiej Emigracji budującego swe koncepcje odrodzenia Polski na nadziei pomocy ze strony konstytucyjnych mocarstw zachodnich - Wielkiej Brytanii i Francji. Jeśli jednak uświadomimy sobie, że epoka wojen rewolucyjnych i napoleońskich trwała niemal ćwierć wieku, ów dystans czasowy ulegnie poważnemu skróceniu. Wychodźstwo polistopadowe w jego początkach dzieliło bowiem od ostatecznego upadku Napoleona I nieco ponad piętnaście lat. A co za tym idzie, liczba emigrantów, zwłaszcza oficerów, którzy zdobywali swe pierwsze doświadczenia bojowe nie w czasie Powstania Listopadowego, ale właśnie pod sztandarami Napoleona była w jego szeregach znaczna. Dla nich owa nieodległa przeszłość była częścią ich żołnierskiego życiorysu. Opowiadanie o niej obcym, było opowiadaniem o własnych czynach i doświadczeniach.

