Pilum kontra sarissa PDF Drukuj Email
Bartosz Sowa   

pydnaKiedy w roku 323 BC w Babilonie umarł  Aleksander Wielki jego następcy podzielili między siebie nie tylko  ziemie ,ale też armię Była to najlepsza armia ówczesnego świata.
"Odziedziczyli" wyszkolonych żołnierzy i kompetentną kadrę średniego szczebla .Ciągłe walki Hellenów  na pewno zużywały siły nowo powstałych królestw, ale sprzyjały też, a przynajmniej powinny sprzyjać rozwojowi sztuki wojennej. Kiedy więc niecałe półtorej wieku później pod koniec  II Wojny Punickiej Rzym rozpoczął ekspansję na wschód wydawać by się mogło, że przysłowiowa kosa trafi na kamień.

A jednak Rzym w konfrontacji z Hellenami nigdy nie stanął wobec drugich Kann ,czy Trebii .Nigdy nie powstało powiedzenie w rodzaju " Philip ante portas " , nigdy nie organizowano alarmowych zaciągów ,nie powoływano biedoty  jak podczas Powstania Spartakusa czy wojen z Cymbrami i Teutonami .Wojny z Filipem czy Antiochem robią wrażenie planowych operacji ,zakłada się ,że wróg będzie stawiał opór ,będą straty ,potrzebna będzie broń ,okręty,żywność ,ale same działania są jakby zapowiedzią "veni ,vidi,vici " , a  jeżeli nie uda się tego lata ,to spróbujemy jeszcze raz przyszłej wiosny  .


Zwykło się uważać ,że łatwość z jaką Rzym pokonał spadkobierców Aleksandra związana była z brakiem mobilności taktycznej falangii ,to zagadnienie poruszymy trochę później , nasuwa się jednak pytanie dlaczego  falanga ,która podbiła pół ówczesnego świata nagle stała się nieefektywna bojowo .
Problem jest znacznie mniej złożony niż mogłoby się wydawać ,otóż falanga nie była podstawą armii Filipa i Aleksandra ,a tylko jej częścią ,bardzo ważną ,ale częścią.
System taktyczny stworzony przez Filipa był czymś co Anglosasi zwą taktyką sił kombinowanych / połączonych  .
W skład armii wchodziła lekka piechota ( peltaści ) atakująca wroga oszczepami i szukająca słabych punktów w linii nieprzyjaciela,mogła też służyć "do dania nieprzyjacielowi pierwszego wstrętu " w obronie ,  jak mawiał płk.Wołodyjowski ,  podobne zadanie pełniła po częsci też lekka jazda  , falanga ciężkiej piechoty ( falangitów ) uzbrojonej w sarissy  ( pika długości około 5,5 - 6,5 metra ) stanowiła centrum frontu ,trudne do złamania w obronie , niebezpieczne w natarciu ,nawet pomimo powolnego marszu i ciężka jazda jako siła uderzeniowa
Skrzydła falangitów ,jako najbardziej wrażliwe na atak , chroniła lekka jazda i peltaści , istnieli też piechurzy ( hypaspiści , chociaż ,niektórzy autorzy klasyfikują ich jako lekkozbrojną piechotę walczącą wręcz  ) walczący na modłę rzymskiej piechoty ,uzbrojeni w dużą tarczę ,solidną zbroję i miecz ,rzadziej włócznię ,w razie potrzeby mieli zamykać luki pomiędzy poszczególnymi formacjami  .Decydujący cios należał do falangii lub  ciężkiej jazdy , w zależności od rozwoju sytuacji na polu bitwy ta ostatnia  okrążała wroga  i wtedy falanga pełniła rolę kowadła ,lub atakując flanki nieprzyjaciela niejako przytrzymywała  "za skrzydła" eksponując walcowi falangi  .
Do czasu osiągnięcia mozliwości ataku na skrzydła nieprzyjaciela falanga w centrum stanowiła twardy trzon i coś na kształt osi lub stabilnego zawiasu ,który pozwalał uderzać raz z lewa ,raz z prawa .W obronie twarde centrum i peltaści wybiegający z muru pik ,a także jazda ,zarówno ciężka i lekka , uderzające na skrzydłach dawały coś co pięściarze zwą "prawym bezpośrednim" lub "uderzeniem zza gardy " . Nieustępliwa obrona i ciągłe "lokalne" kontrataki mogły skutecznie zniechęcić  nawet bardzo zawziętego napastnika.

I tu należałoby się zastanowić dlaczego ten system nie zadziałał w starciu z legionami.

pilum-vs-sarissa

Bitwa pod Pydną 168 r. p.n.e.


Zwyczajowo przyjęło się traktować falangę  jako formację przestarzałą  już niemal w dniu  śmierci Aleksandra Wielkiego .
Gdyby tak było to wyczyny i osiągi Szwajcarów na polach bitewnych renesansowej Europy są niczym innym jak propagandą Synów Helwecji.
Falanga wskrzeszona pod Morgarten 1315 r AD ,początkowo jako formacja pikiniersko-halabardnicza ,potem już czysto pikinierska przetrwała w różnych postaciach rozwojowych  ,oraz  inspirujących  naśladowców ,np lancknechtów,  aż do drugiej połowy XVII w ,pomimo arkebuzów, armat i muszkietów . Z pól bitewnych wyparła ją dopiero piechota liniowa , w całości uzbrojona w muszkiety z bagnetam.
Jej zwycięstwa przeciwko jeździe jak Pawia ,jej klęski jak Kircholm w niczym nie umniejszają jej znaczenia i potencjału bojowego ,a świadczą raczej o umiejętnościach , lub ich braku , w osobach wodzów ,którym to narzędzie powierzono .
Będąc jednym z elementów armii mogła być atutem współdziałając z innymi jej elementami ,jak cięzka kawaleria , lekka piechota i jazda , pozostawiona sama sobie łatwo i szybko ulegała żołnierzom przeciwnika . Zupełnie jak czołg ,wsparty w boju przez samolot pola walki , jak  Stukas , czy  helikopter , jak Apache lub Mi-24 ,osłaniany przez piechotę może zmiażdżyć każdego przeciwnika ,czy to w obronie ,czy w natarciu .Pozostawiony sam sobie ,może zostać zniszczony wręcz od niechcenia ,jak pewnej zimowej nocy w Groznym.

Teorię niemobilności falangi na polu bitwy stworzył ,lub być może dał jej podwaliny , rzymski historyk Liwiusz .Liwiusz ,sam nie będąc byłym wojskowym , bazował na opowieściach i wspomnieniach weteranów .W myśl tej teorii falanga pomimo swego straszliwego uderzenia czołowego ,po  sczepieniu się z wrogiem mogła już tylko pchać się do przodu  .
A zaatakowana z boku była wyrzynana w oka mgnieniu , zupełnie jak pod Kynoskefalaj  197 BC ,kiedy zapomniany przez historię trybun dostrzegł lukę w centrum linii greckiej i wprowadził w nią 20 manipułów , czym literalnie zrolował macedońską linię.

Na pierwszy rzut oka tak ,ale ... falanga greckich hoplitów to 8 szeregów , spartańska do  12 ,a macedońska po reformach Filipa II to nie mniej niż 16  szeregów , pod Magnezją seleukidzcy żołnierze ustawili się w 32 szeregach  . Piki pochylało 5-6 czołowych szeregów , przy czym skutecznie fechtowały trzy ,może cztery szeregi ,dalsze  dwa raczej tworzyły jeża osłaniającego front formacji ,niż walczyły . Kolejne  szeregi raczej już nie pchały się ze swoimi sarissami pomiędzy głowy towarzyszy ,bo szanse na skłucie wroga były wręcz już żadne , a ponieważ sarissa mierzyła 5,5 - 6,5 metra , ważyła zaś 7 kg  ( za następców Alexandra sarissa uległa jeszcze wydłużeniu do ponad 7 metrów , jej waga oczywiście też wzrosła ,chyba ,że założymy lżejszą konstrukcje ) , to skuteczność okładania  drzewcem głów   towarzyszy była  już całkiem spora .
Jak widać do wykorzystania pozostawało jeszcze co najmniej kilkanaście szeregów.
Uderzenie z boku lub z tyłu  ,jeżeli tylko zauważono je na czas , łatwo można było ubezpieczyć każąc po prostu wykonać zwrot żołnierzom z dalszych szeregów.
Niebezpieczeństwo jakie się pojawiało to utrata mobilności , jeżeli falanga zaatakowana z boku przyjęła kształt litery L pojawiało się ryzyko oderwania czoła formacji w pościgu za wrogiem  ,w końcu mogło przecież zabraknąć żołnierzy do zamykania poszerzającej się luki.
Bardziej groźny dla falangitów  był ostrzał z flanki  , falangici  mieli lżejszy pancerz niż hoplici ,a  tarcza wieszana na szyi wymagała zdjęcia jednej z rąk z sarissy i podtrzymywania jej w nowym położeniu ,a co za tym idzie skuteczność użycia piki jednorącz znacznie malała.
Sprawnie prowadzony ostrzał  mógł wprowadzić spore zamieszanie ,a być może nawet unieruchomić  falangę , teoretyczna mozliwość utworzenia czegoś na kształt rzymskiego żółwia ( tetsudo ) wymagała walki sarissą przy użyciu tylko jednej ręki ,lub wręcz jej odrzucenia  .Istniała zresztą formacja w pewnym sensie zbliżona do żółwia zwana synaspismos ,każdy falangita zajmował wtedy około 0,5 metra linii i tarcze szczelnie zachodziły na siebie ,ale formacja ta była całkowicie statyczna
W obronie falangici bywało ,że przyjmowali kształt takiego właśnie  nieruchawego  " jeża" ,który mógł liczyć już tylko na odsiecz ,w innym przypadku prędzej czy później był rozstrzeliwany przez łuczników ,procarzy oszczepników   lub rozrywany na mniejsze "jeże" podczas prób opuszczenia pola bitwy .Ale rzymski manipuł okrążony przez wroga też raczej miał małe szanse na przetrwanie , wystarczy wspomnieć Kanny lub Karry.
Jak widać po powyższej , mocno skrótowej analizie , falanga musiała mieć osłaniane skrzydła  , a obrona flank należała do lekkiej piechoty  i jazdy ,czyli wracamy do taktyki połączonych sił.

Biorąc pod lupę skład ilościowy zaczynamy dostrzegać pewną tendencję .
Alexander nad rzeką Granik miał kawalerię w liczbie 5000 , w nad rzeką Hydaspes 9000 ( prawdopodobnie zwerbował perskich weteranów ) ,natomiast jego następcy używali mniejszych sił
Pod Kynoskefalaj było 2000 macedońskich kawalerzystów ,pod Pydną 3000 ,z jakiegoś powodu następcy Aleksandra albo nie potrafili wystawić dużych sił jazdy ,albo nie chciel.
W armii Aleksandra Wielkiego proporcja pomiędzy kawalerią a piechotą wynosiła mniej więcej 1 do 8 lub 1 do 7  ( 5000 - 6000 na mniej więcej 40 000 piechoty ).
Dla porównania armia Antiocha pod Rafią to 62 000 piechoty i 6000 kawalerzystów , czyli 1 do 10 ; Ptolemeusz miał 45 000 piechoty i 4000 kawalerii ( słoni po obu stronach nie wliczyłem ani tu ,ani tam ) ,czyli nawet 1 do 11 .

Wśród potencjalnych przyczyn zubożenia końskiej składowej armii helleńskich  rozważyłbym jako pierwszą przyczynę ekonomiczno-społeczną.

Ówczesny kawalerzysta ,jak i zresztą późniejszy , to żołnierz zawodowy . Walka z końskiego siodła ,bez strzemion ! ,  wymagała lat spędzonych w siodle ,czyli na dobrą jazdę mogli liczyć koczownicy lub państwa mające rozbudowaną warstwę arystokracji i szlachty ( jak np Rzeczpospolita Obojga Narodów ) .
Dochodzimy tutaj do strony ekonomicznej , u koczowników sprawa była prosta , na koniarstwie opierała się ich gospodarka , o jeźdźców było łatwo, bo każdy spedzał życie w siodle  , o dobre konie jeszcze łatwiej ,więc praktycznie każdy mężczyzna czy podrostek był z grubsza ciosanym kawalerzystą - rezerwistą.

W przypadku ludów osiadłych  pojawiał się pewien problem , utrzymanie dobrego konia angażowało sporą część ziemi uprawnej  pod pastwiska , spędzanie godzin i dni w siodle nie miało związku z pracą na roli ,a było raczej rozrywką , np polowanie , dostępną tylko bogatszym ,chłopi nie mieli raczej okazji ćwiczyć się w galopie po polach swoich i sąsiadów , w efekcie mogli być rezerwą dla piechoty ,ale już nie dla jazdy .
Bogatsi to szlachta i/ lub arystokracja stać ich na konie i mają wolny czas na trening ,polowania to zresztą ich ulubiona rozrywka.
Jednak szeroka warstwa arystokracji to uszczuplenie areału ziemi dostępnego dla królewskich dóbr ,czyli mniejsze wpływy do skarbca z czynszów, dzierżaw i nadań . Obowiązek walki dla państwa to często niższe podatki , poza tym jak każda duża grupa społeczna , znająca się ,a często spokrewniona ze sobą i umiejąca walczyć to ludzie , z których zdaniem , a często i fochami ,  trzeba się liczyć ,czego żadna władza nie lubi .
Dlaczego hellenistyczni spadkobiercy Aleksandra dopuścili do zmniejszenia warstwy arystokratycznej lub jej zubożenia ? Obawiali się buntów poddanych żądających prawa głosu i współdecydowania o państwie jak w Atenach ?  Nie chcieli dzielić się bogactwem z innymi ? Dlaczego nie werbowali najemników Scytów ,Partów czy Sarmatów ?Obawiali się barbaryzacji armii , na czym przegrał Rzym 700 lat później ?
Pojęcia nie mam.

Drugą z przyczyn określiłbym mianem zastoju ewolucyjnego.
Skoro falanga dowiodła swej roli na polu walki ,taktyka okazała się skuteczna ,a potencjalni wrogowie stosują taką samą taktykę to po co szukać  nowych rozwiązań ? Reformy , czy innowacje  to koszta ,stres ,ryzyko niepowodzenia ,a przecież status quo jest taki miły , tani ,rozleniwiający . Na wypadek wojny prościej i "ekonomiczniej" było  powołać trochę chłopów pod broń  i wyjaśnić ,którym końcem sarissa kłuje  , w efekcie zamiast pracować nad nową taktyką ,zaczęto koncentrować się nad rozrostem falangi , zwiększano głębokość ,czyli jakby "ciężar taktyczny" , wydłużono sarissę do ponad 7 metrów , podobne "innowacje" wprowadziła wieki później  Armia Czerwona ; wielu , dużo , mocno i bezmyślnie ,do odparcia "agresji" fińskiej czy łotewskiej wystarczało ,ale w starciu z profesjonalistami spod znaku rozdeptanego pająka już nie .Gdyby władcy hellenistyczni mieli dość czasu , lub byli wystarczająco spostrzegawczy ... , przecież mobilność taktyczną falangii można było , przynajmniej w teorii , poprawić dzieląc ją na węższe i głębsze formacje , raczej czworoboki niż szerokie płytkie walce , "wymieszane" na polu walki z lekką i ciężką piechotą , jednostkami strzelczymi  , może jak hiszpańskie tercios tysiąc pięćset lat później ? Zapewniając osłonę skrzydeł dostateczną ilościa jazdy ? Tego problemu już raczej nie rozstrzygniemy ,chociaż pogdybać czasem warto.

Bartosz Sowa

pydna

Bitwa pod Pydną 168 r. p.n.e.


Matrix 33 :

1. Po Kynoskefelai ów anonimowy trybun wykorzystał powodzenie prawego skrzydła Rzymian, które zdążyło zaatakować i rozbić całkowicie lewe skrzydło Filipa przed ustawieniem szyku. Rzymianie nie mówią zbyt głośno, ale legionistom na tym skrzydle utorowały drogę słonie. Po zepchnięciu lewego skrzydła trybun po prostu zebrał manipuły triari (ostatnie), zawrócił i wbił się w tyły prawego skrzydła falangi, które w międzyczasie spychało lewoskrzydłowy legion rzymski. Potem była już tylko egzekucja. Można powiedzieć, że w tej bitwie rzeczywiś

cie taktyczna mobilność legionów (z nieco lepszym wyczuciem ich wodza) zwyciężyła. Falanga wymagała szyku dla skuteczności. Legioniści również lepiej walczyli w dobrym ustawieniu, ale nie byli na jego fluktuacje aż tak wrażliwi.
2. Pod Magnezją Antioch wybił dziurę w szyku rzymskim szarżą na wprost! Akurat jazdę miał liczną i sprawną i to taką, której Rzymianie w tamtych czasach nie znali - pierwowzór katafraktów. Państwo Seleukidów obejmowało tereny o starej tradycji wyborowej jazdy - tereny Persji, więc nie brak dobrej jazdy był problemem. Problemem była zbyt duża niejednorodność nacji, trudności z dowodzeniem z tym związane (jak w państwie habsburskim) oraz zupełnie nietrafiony pomysł użycia staromodnych już w tym czasie ryd

wanów z kosami. To na lewym skrzydle Antiocha rozpoczął się koniec jego armii po tym, jak jego własne rydwany uciekając w panice przeorały jego jazdę i trochę piechoty. Falanga była zresztą fatalnie ustawiona ze słoniami pomiędzy poszczególnymi oddziałami. Zemściło się to okrutnie, kiedy spanikowane słonie stratowały biednych falangitów uciekając z wnętrza szyku obronnego. Można powiedzieć, że Rzymianom w zwycięstwie pomogła częściowo wroga armia.
3. Pod Pydną znów nie mówi się tego głośno, ale podobno lekkozbrojnych osłaniających skrzydło falangi rozbiła szarża słoni. Być może (to moja dywagacja) bierność jazdy macedońskiej wiąże się właśnie z obecnością tych potworów - wiadomo, że konie bardzo bały się słoni i Rzymianie o tym doskonale wiedzieli po lekcjach, jakich udzielił im Pyrrus.
4. Pyrrus doskonale radził sobie z Rzymską armią za pomocą swej własnej, która była armią broni połączonych, w której falanga stanowiła bardzo istotny element. Dowodził trochę zdaje się podobnie do Aleksandra Macedońskiego, choć więcej używał słoni. Jak widać dało się pokonać legionistów za pomocą armii, w której składzie byli falangici. Pyrrus był jednak bardzo wybitnym wodzem i doskonale znał swoje wojska, ich silne i słabsze strony oraz zasady ich użycia.

Dodaj do:

Deli.cio.us    Digg    reddit    Facebook    Wykop    Gwar
Komentarze (2)
  • Przemus
    W literaturze spotyka się wersję, że tarcza falangitów niekoniecznie była zawieszona na szyi, tylko przywiązana do lewego przedramienia, co umożliwiało zarówno trzymanie sarissy oburącz, jak też (ograniczone, ale jednak) manewrowanie tarczą.
  • bartek
    avatar
    Niemniej legionista trzymając tarczę w ręku miał na pewno większą swobodę użycia takowej .
Napisz komentarz
Dane kontaktowe:
Komentarz:
[b] [i] [u] [url] [quote] [code] [img]   
Uwierzytelnianie
Proszę wpisać kod antyspamowy widoczny na obrazku.

!joomlacomment 4.0 Copyright (C) 2009 Compojoom.com . All rights reserved."

 

Strony o podobnej tematyce:

Galicyjska Inicjatywa Strategiczna
Ogólnopolskie forum poświęcone planszowym grom wojennym
Molossian Military Academy
Naval military science, emphasizing leadership, tactics and military history.
Strategy&Tactics
The home page of S&T Press and Decision Games products.
Armchair General Magazine
The interactive history magazine where YOU decide the course of action!
Hollow Lakedaimon
The online syssition.

Dzieje ludzkości to historia wojen

Portal taktyka.net oraz CSTO zapraszają na wirtualną podróż w czasy epickich wojen, wybitnych wodzów i heroicznych zmagań. Poczuj dym prochu, trudy forsownych marszów i ciężar odpowiedzialności za własne decyzje. Stań w falandze hoplitów, weź udział w szarży husarii bądź sformuj czworobok grenadierów. Kto wie może i ty nosisz buławę marszałkowską w plecaku?
Reklama
Copyright © 2003-2009 CSTO-taktyka.net. Wszelkie prawa zastrzeżone.
taktyka.net jest portalem Centrum Symulacji Taktyczno-Operacyjnych.
Created byTemplatka.pl, modified by taktyka.net feed-image Subskrypcja RSS