Strona główna Publicystyka Historia wojskowości Epizody Żołnierze polscy w Portsmouth po Powstaniu Listopadowym
Żołnierze polscy w Portsmouth po Powstaniu Listopadowym PDF Drukuj Email
Radosław Żurawski vel Grajewski   

ikona_zolnierze_tulaczeDzieje wygnańców polskich w Portsmouth są jednym z wielu epizodów budujących epopeję Wielkiej Emigracji. Byli to dawni żołnierze - uczestnicy powstania listopadowego - którzy po jego klęsce, w różnych okolicznościach przekroczyli granicę pruską. Rozbrojeni, poddawani różnym represjom i naciskom władz pruskich chcących zmusić ich do powrotu do Królestwa Polskiego pod władzę cara sprzeciwili się tym żądaniom.

Ich postanowienia nie zmieniły wypadki użycia siły przez wojsko pruskie pod Elblągiem, gdzie szarżowali na nich huzarzy i w Fischau, gdzie w wyniku salwy oddanej do bezbronnych żołnierzy padli zabici i ranni. W dniu 12 czerwca 1832 r pod Gardeją także strzelano do internowanych powstańców polskich próbując wypchnąć ich za kordon rosyjski. Z tej właśnie grupy 249 osób zostało następnie osadzonych w twierdzy w Grudziądzu a pozostali w innych fortecach pruskich. Traktowani jak więźniowie, przez ponad dwa lata od upadku powstania, byli zmuszeni pracować przy jej budowie. W końcu król pruski postanowił pozbyć się kłopotliwych więźniów wysyłając ich do Stanów Zjednoczonych Ameryki Północnej. Dnia 16 listopada 1833 r. ponad 650 z nich załadowano na okręty Elisabeth, Union i Marianne i z Gdańska wyprawiono w daleką podróż za Ocean Atlantycki. Płynący na Elizabeth zmusili kapitana swego okrętu do zatrzymania się w porcie Havre we Francji, gdzie wkrótce udało się im zejść na ląd. Pozostałe dwa okręty burza zagnała do brzegów Wielkiej Brytanii. Union 5 stycznia 1834 r. przybił do Harwich, Marianne 29 grudnia zawinęła do Deal w pobliżu Dover a następnie - 5 stycznia 1834 r. znalazła się w kanale Spithead nieopodal Portsmouth. Żołnierze z okrętu Union, za namową emisariuszy księcia Adama Jerzego Czartoryskiego, zdecydowali się płynąć dalej do Algierii, gdzie mieli wejść w skład Legii Cudzoziemskiej na służbie francuskiej. Podobną propozycję przedstawiono i tym, którzy przybyli do brzegów Anglii na pokładzie Marianne. Nie uzyskała ona jednak ich akceptacji. Większość spośród przebywających na niej 212 żołnierzy wolała bowiem płynąć raczej do Ameryki niż walczyć z Arabami w północnej Afryce.

Tymczasem Komitet Emigracji Polskiej w Paryżu, pod przewodnictwem generała Józefa Dwernickiego, przeciwny koncepcjom Czartoryskiego, próbował namówić ich do pozostania w Europie, argumentując, że tylko blisko kraju będą mogli być mu użyteczni. Z takim przesłaniem 10 stycznia udał się do Portsmouth także kapitan Franciszek Stawiarski. Przez pewien czas wśród przebywających wciąż na okręcie jak i pomiędzy obozami politycznymi starającymi się ich pozyskać, toczyły się dyskusje, czy należy starać się wylądować we Francji, czy jednak zaciągnąć się na służbę w Algierii, czy może pozostać w Wielkiej Brytanii.

Polscy uchodźcy 1831Ostatecznie dopiero 14 lutego 1834 r. żołnierze z Marianne zeszli na ląd w Portsmouth i znaleźli się na ziemi angielskiej. Pruski kapitan okrętu, po pertraktacjach, zgodził się wynająć na osiem dni stajnie, jako mieszkanie dla naszych wygnańców, zaopatrzyć ich w żywność na taki sam okres czasu i wystawić świadectwo dobrego sprawowania w czasie podróży. Już w trzy dni po zejściu Polaków na ląd zawiązał się w Portsmouth komitet złożony z obywateli tego miasta, który miał zająć się organizowaniem niezbędnej im pomocy. Jego sekretarzem został adwokat Nathaniel Griffin (autor broszury skierowanej do członków Parlamentu The Case of the Poles now at Portsmouth - przekonującej, że Anglia powinna udzielić schronienia polskim emigrantom), skarbnikiem Augustyn Creuze - architekt Arsenału Morskiego a komisarzem do zakupu i rozdzielenia żywności William Lang. Dużą rolę w niesieniu pomocy wygnańcom odegrała także angielska pisarka Amelia Opie. Pierwszy trudny okres pobytu naszych tułaczy na Wyspach Brytyjskich przetrwali oni dzięki ofiarności wszystkich klas społeczeństwa angielskiego. Szczególnie życzliwi okazali się dla nich miejscowi kwakrzy a wśród nich Anna Cruickshank, stale wspierająca inicjatywy filantropijne na rzecz Polaków. Wkrótce rząd brytyjski przydzielił im duży budynek dawnego szpitala cholerycznego na koszary, „przez których drewniane i wpół zgniłe ściany wiatr we wszystkich kierunkach przewiewał”. Barak, położony o milę za miastem w Portsea, podzielony był na cztery wielkie izby z ustawionymi w nich rzędami łóżek. Emigranci we własnym zakresie sporządzili sienniki, ale tylko najciężej chorzy otrzymali prześcieradła i koce. Odczuwano brak odzieży i obuwia, gdyż te, w którym przybyli z Prus było już w fatalnym stanie. Niektórym udało się znaleźć pracę na okolicznych farmach podczas żniw, ale o stały zarobek było ciężko. Próby podejmowane w tym względzie napotykały na protesty a nawet praktyczne przeciwdziałanie robotników angielskich. Z pomocą materialną pośpieszyło wtedy założone w 1832 r. Literackie Towarzystwo Przyjaciół Polski w Londynie, znajdujące się pod wpływami księcia Czartoryskiego. Organizowane przez nie doraźne składki na wygnańców polskich nie mogły jednak stanowić trwałego rozwiązania tego problemu. Rozpoczęto zatem starania o uzyskanie wsparcia finansowego ze strony władz brytyjskich. Pierwsza próba na forum parlamentu podjęta w marcu 1834 r. przez pułkownika George de Lacy Evansa zakończyła się niepowodzeniem. Ale wkrótce, po zaostrzeniu stosunków brytyjsko-rosyjskich, na wniosek lorda Dudleya Couttsa Stuarta - jednego z wiceprezesów Towarzystwa - Izba Gmin uchwaliła w dniu 9 czerwca 1834 r. sumę 10 tysięcy funtów, jako jednorazowy zasiłek dla wygnańców polskich w Wielkiej Brytanii. Od tego momentu corocznie uchwała ta była wznawiana stanowiąc zasadniczą podstawę bytu wychodźców. Zasiłek ów był wotowany przez parlament brytyjski aż do roku 1899, kiedy to umarł ostatni uprawniony do jego pobierania.

Nowi „Portsmouthszczanie” stanowili bardzo specyficzną grupę emigrantów. W większości byli to żołnierze zawodowi wszystkich rodzajów broni - piechoty, kawalerii, artylerii, saperów. Gros z nich stanowili chłopi, ale było także paru pochodzących ze szlachty zagrodowej i kilku drobnych rzemieślników. Wśród nich było jedynie dwóch oficerów - major 13 Pułku Ułanów Wincenty Nowicki i podporucznik 1 Pułku Ułanów Józef Taszycki, ponadto 14 podoficerów. Cała reszta to prości żołnierze, przeważnie analfabeci, średnio w wieku około 30 lat. „Był to element życiowo dojrzały i doświadczony, rzutki i niepokorny, udatnie wyselekcjonowany przez przeciwności losu”. Przeważali wśród nich Polacy, ale było też kilku Rusinów i Litwinów. Społeczność ta wytworzyła pewne zasady regulujące życie owej wojskowej wspólnoty. Aby obniżyć koszty utrzymania, prowadzono wspólną kuchnię, ustanowiono przy tym radę gospodarczą, a ponadto także własny kodeks karny i trybunał honorowy. Jak pisze jeden z najświetniejszych historyków Wielkiej Emigracji - Lubomir Gadon „choć w biedzie - nosili się czysto, salutowali dziarsko oficerów angielskich spotkanych na ulicy, a w niedzielę w porządku plutonowym szli do kościoła”.

Wkrótce jednak o „rząd dusz” nowych emigrantów poczęły rywalizować istniejące już na emigracji stronnictwa polityczne. Początkowo największe wpływy wśród Polaków w Portsmouth zdobyło Towarzystwo Demokratyczne Polskie, zakładając w koszarach swoją sekcję złożoną z samych żołnierzy. Swoje wpływy polityczne rozciągnęli na nią radykalni działacze lewicy emigracyjnej Stanisław Worcell i Tadeusz Krępowiecki. Głoszona przez nich ideologia propagująca program równości społecznej i wszechwładztwa ludu, odwołująca się przy tym silnie do zasad Ewangelii i wspólnoty pierwszych chrześcijan, szybko doprowadziła do konfliktu z władzami TDP. Zakończył się on 30 października 1835 r. wystąpieniem 138 członków sekcji Portsmouth z Towarzystwa i utworzeniem przez nich nowej organizacji pod nazwą Gromady Grudziądz (określanej też w dokumentach jako Gromada Grudziąż). Nazwa ta miała upamiętniać męczeństwo żołnierzy polskich w niewoli pruskiej. W marcu 1836 roku na wyspie Jersey powstała także złożona z kilkunastu inteligentów Graomada Humań. Obie gromady tworzyły Lud Polski w Emigracji - najradykalniejsze społecznie ugrupowanie polistopadowego wychodźstwa. Zawzięte spory ideologiczne i radykalizm poglądów doprowadziły do pewnej izolacji „Portsmouthszczan” wśród innych środowisk emigracyjnych. Dyskusje polityczne oraz ewolucja programu Gromad Ludu Polskiego stanowiły jednak tylko część dziejów żołnierzy polskich z Portsmouth. Wśród przebywających w tym mieście niepiśmiennych rodaków, ich współwygnańcy z Jersey prowadzili naukę pisania i czytania, rachunków, historii, geografii, oraz początków języka francuskiego i angielskiego. Były też wydarzenia łączące wszystkie wychodźcze stronnictwa polityczne w zgodnym współdziałaniu. Jednym z nich była ucieczka dziesięciu dawnych żołnierzy polskich transportowanych na Kamczatkę na pokładzie rosyjskiego okrętu „Irtysz” przybyłego do Portsmouth w grudniu 1843 r. Mieszkający w tym mieście od 1834 r. Polacy, dowiedziawszy się o ich przybyciu, pierwsi weszli z nimi w kontakt i namówili ich do pozostania w Anglii. Brawurowa ucieczka, zorganizowana przy pomocy osób reprezentujących różne stronnictwa emigracji polskiej nad Tamizą, zakończyła się pełnym powodzeniem. Żołnierze z Portsmouth służyli świeżym emigrantom wszelką pomocą. Będąc w tak licznym gronie, przez ponad dwa tygodnie utrzymali całe przedsięwzięcie w tajemnicy, prowadzili obserwację okrętu, przygotowali dla zbiegów cywilne ubrania i wyznaczyli spośród siebie przewodników, którzy odtransportowali ich do Londynu, gubiąc po drodze pościg. Gromada Grudziądz przetrwała do marca 1846 r., kiedy to jej członkowie postanowili zawiesić dalszą działalność szykując się do powrotu do kraju, gdzie wybuchło krótkotrwałe powstanie krakowskie. Do 1848 r. wpływ na żołnierzy pozostałych w Portsmouth wywierało jeszcze TDP. W marcu tego roku było ich tam jeszcze 78. Na początku Wiosny Ludów TDP miało ponoć pomóc części z nich wrócić do Polski. Podobno niektórzy z „Portsmouthszczan” wzięli udział w walkach a nawet zginęli.

 

Radosław Żurawski vel Grajewski

Artykuł ukazał się w: Powstanie Listopadowe 170 rocznica. Sesja w Zamku Królewskim, pod red. S.Melaka i ks. W.Karłowicza, Warszawa 2000, s.53-57.

Fotografie udostępnia Wikimedia Commons – repozytorium wolnych zasobów

 

Dodaj do:

Deli.cio.us    Digg    reddit    Facebook    Wykop    Gwar
Komentarze (2)
  • bartek
    avatar
    Jakościowo jak zwykle górna półka ,mam tylko takie pytanie czy ktoś mógłby ten tekst przetłumaczyć na angielski i wkleić na Armchair General ? Anglikom byłoby pewnie miło .
  • barbaross@  - Rozbite oddziały
    avatar
    Istotnie styl Radka jest kapitalny. Przejrzysta konstrukcja tekstu, dogłębna analiza przedmiotu, lekkość przekazu. Krótko mówiąc, pierwsza klasa.
    Sam temat jakkolwiek dla przeciętnego czytelnika może nie być zbyt wciągający, to warto zapoznać się z losami naszych żołnierzy tułaczy.
    Ich losy pięknie opisał Jacek Kaczmarski w pieśni pt. "Rozbite oddziały".
    Serdecznie polecam - Jacek Kaczmarski "Rozbite oddziały"
Napisz komentarz
Dane kontaktowe:
Komentarz:
[b] [i] [u] [url] [quote] [code] [img]   
Uwierzytelnianie
Proszę wpisać kod antyspamowy widoczny na obrazku.

!joomlacomment 4.0 Copyright (C) 2009 Compojoom.com . All rights reserved."

 

Strony o podobnej tematyce:

Galicyjska Inicjatywa Strategiczna
Ogólnopolskie forum poświęcone planszowym grom wojennym
Hollow Lakedaimon
The online syssition.
MilitaryHistoryOnline.com
Military history magazine
Bibliografia Fortyfikacji
Strona poświęcona literaturze o tematyce fortyfikacyjenej
Armchair General Magazine
The interactive history magazine where YOU decide the course of action!

Dzieje ludzkości to historia wojen

Portal taktyka.net oraz CSTO zapraszają na wirtualną podróż w czasy epickich wojen, wybitnych wodzów i heroicznych zmagań. Poczuj dym prochu, trudy forsownych marszów i ciężar odpowiedzialności za własne decyzje. Stań w falandze hoplitów, weź udział w szarży husarii bądź sformuj czworobok grenadierów. Kto wie może i ty nosisz buławę marszałkowską w plecaku?
Reklama
Copyright © 2003-2009 CSTO-taktyka.net. Wszelkie prawa zastrzeżone.
taktyka.net jest portalem Centrum Symulacji Taktyczno-Operacyjnych.
Created byTemplatka.pl, modified by taktyka.net feed-image Subskrypcja RSS